Najnowsze wpisy
  • 198
Archiwa
Najnowsze komentarze

Jan Fijał

16

Jan Fijał był jedynym z braci, który przeżył wojnę i obozowe piekło, mimo iż był więźniem najdłużej

Janek został wyznaczony do kontyngentu do robót przymusowych na terenie III Rzeszy. Prawdopodobnie pierwotnie na roboty miał jechać ktoś inny, został jednak wykupiony przez rodziców i w jego miejsce na listę do transportu trafił właśnie najmłodszy z braci Fijałów.

Janek był na robotach do Meiningen. W nie do końca wyjaśnionych okolicznościach trafił do KL Buchenwald.  Według jednej z rodzinnych historii nie umiał pracować, nie znał też języka. Niemcy kazali mu kopać ziemniaki a on nie mógł nadążyć, więc Niemka zaczęła bić go koszykiem. On wyrwał jej ten koszyk i też ją zbił. Wezwano żandarmów i umieszczono go w KL Buchenwald. Za karę miał trafić właśnie do Buchenwaldu. Jednak niektórzy członkowie rodziny historię tę przypisują Alkowi Fijałowi.

24 października 1941 po przybyciu do Buchenwaldu otrzymuje numer 925 (po trzech zmarłych wcześniej więźniach).

Z pobytu w obozie zachowało się kilka dość szczegółowych dokumentów, w tym niezwykle interesująca karta z rewiru (szpitala obozowego).

Czytamy z niej, że przy wzroście 167 cm waga Janka wahała się w granicach 43-69 kg .  Jako dziecko chorował na żołądek, skarżył się na bóle kolan, miał płaskostopie.

Od maja 1942 do października 1944 trzynastokrotnie przebywał na rewirze, m.in z powodu upadku, osłabienia, reumatyzmu, grypy.

Janek poddawany był doświadczeniom pseudomedycznym. Otrzymywał szczepionki m.in przeciwko tyfusowi. Kilkakrotnie otarł się o śmierć. W obozie pomagał mu polski kapo (jeden z organizatorów ruchu oporu w obozie) Wacław Czarnecki. Dokarmiał go karmą dla psów i tym sposobem uratował mu życie.

Jan znalazł się w Marszu Śmierci do Brzezinki zorganizowanym na krótko przed wejściem aliantów. Podczas marszu więźniowie zostali odbici przez Amerykanów.

Po powrocie do domu przyjechał do siostry Bronki do Starego Tomyśla. Idąc ulicą w Nowym Tomyślu spotkał swojego wybawcę. Ten początkowo nie chciał się przyznać do znajomości i pobytu w obozie, później panowie spotykali się kilkukrotnie. Po śmierci Czarneckiego Janek za każdym razie będąc w Nowym Tomyślu odwiedzał cmentarz i zapalał mu znicz.

Były więzień do końca życia zmagał się z problemami zdrowotnymi związanymi z pseudomedycznymi doświadczeniami. M.in. miał problemy z siedzeniem, z powodu znacznego uszkodzenia mięśni.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>